„Pysznie bez glutenu” – Grochem o Książkę

pysznie-bez-glutenu-recenzja-książki

Gdy tylko pokazałam Wam zakup tej książki na instagramie zaczęliście prosić o recenzję. Wiem, że wiele osób będących na diecie bezglutenowej cały czas poszukuje inspiracji. Chcielibyście gotować równie smacznie co przed przejściem na diecie, jednak rozczaruję Was: to zdecydowanie nie jest książka dla Was. Ja zamówiłam ją przez internet i teraz trochę żałuję, jednak przejdźmy do konkretów.

Bardzo nie lubię krytykować czyjejś pracy, dlatego dzisiaj będzie krótko.

 

Tak naprawdę to jest książka dla nikogo.

Zanim zabrałam się do pisania, przeczytałam kilka recenzji innych blogerów. I muszę przyznać, że jestem zawiedziona. Koledzy i koleżanki blogerzy wdzieli temat po łebkach. Każda recenzja skupiała się na zdjęciach, fajnych rysunkach czy przejrzystości tekstu. Może dlatego, że żaden z nich nie jest na diecie bezglutenowej?

Ta książka byłaby niezła gdyby opowiadała np. o śniadaniach. Mamy sporo przepisów na koktajle czy placki. Byłaby to też dobra książka dla rodziców, jest w niej dużo zdjęć jedzących dzieci. Albo dla ludzi, którzy nie potrafią zrobić nic w kuchni… i tutaj „niesamowity” przepis na smażone jabłko, który zmieściłby się w 160znakowym ograniczeniu Twittera.

Przeglądając zawarte w niej przepisy mam wrażenie, że nie jest to książka skupiona na diecie bezglutenowej, a raczej na tym jak lubi się odżywiać autorka. Dostajemy przepis na własny ser czy na herbatę miętową. Nie dostajemy za to przepisu na „koncentrat ciasta bezglutenowego”, który jest używany praktycznie przy każdym wypieku. Mamy informację z czego może się on składać, ale bez żadnych konkretów czy proporcji! Rozumiem, że najłatwiej jest gotować i piec kupując gotowe mieszanki. Jednak do tego nie trzeba zaglądać do książki kucharskiej.

Recenzja książki "Pysznie bez glutenu"

Strona (nie)estetyczna.

Czytelny przepis, ze stopniem trudności oraz zdjęcia z procesu przygotowania potrawy są na plus. Reszta niestety pozostawia wiele do życzenia.

Ktoś wpadł na pomysł umieszczenia odręcznych rysunków na zdjęciach potraw. Daje to fajny efekt, niestety dużo traci gdy znajduje się na zupełnie nieostrym zdjęciu. Poza problemami z ostrością, bardzo rzuca się w oczy brak jakiejkolwiek kompozycji na zdjęciach gotowych potraw – duże zbliżenia, wycięte kadry, tu kawałek widelca, tam kawałek miski… Nie pasuje mi to wszystko do siebie.

Pomimo tego, że często zdjęcia nie są najważniejsze, liczy się oczywiście treść, to uważam, że przy książce kulinarnej obie te rzeczy są na równi ważne. A tutaj niestety leżą. Poniższe zdjęcia należą do tych lepszych.

Recenzja książki "Pysznie bez glutenu"

Twoja decyzja.

Uważam, że ta publikacja wprowadza czytelników w błąd. Jej tytuł sugeruje, że skupiamy się na tym jak gotować bez glutenu. Zamiast tego otrzymujemy podrzędną książkę kucharską bez konkretnej specjalizacji. Ja jestem zawiedziona i żałuję tylko, że nie mogę uprzedzić wszystkich, by nie zamawiali jej przez internet, a przejrzeli na spokojnie w sklepie i zdecydowali czy to im odpowiada.

Jeśli nie zależy Wam na jakości zdjęć i bezglutenowych przepisów to kupcie tę książkę – możecie to zrobić tutaj w trochę lepszej cenie. Jeśli nie umiesz w kuchni zrobić nic, i chcesz się nauczyć jak usmażyć jabłko albo zaparzyć herbatę to właśnie książka dla Ciebie.

Zapraszam Was też do przeczytania recenzji innych książek:

„Przepisy dla całej rodziny” – Grzegorza Łapanowskiego i Mai Sobczak

„Zamień chemię na jedzenie” – Julity Bator

Świetnym pomysłem jest także zapisanie się do blogowego newslettera:

oraz śledzenie bloga na bloglovin’

Podsumowanie
Oceniający
Anna Sudoł
Data
Ocena
2